To prawdziwa gozdowska chałupa.
Komuś się powodziło, taki rowerek!
Kiedyś w tej jednej izbie mieszkało siedem osób. Teraz ta pani została sama.
Ja wtedy miałam 7 lat.
Fotografowałam osoby ze spuszczonym wzorkiem – to mnie różni do Zofii Rydet. Chciałam, aby te osoby zachowały to spojrzenie dla siebie.
Szafa wbudowana w ścianę pomiędzy dwoma izbami – charakterystyczna, dużo osób tak tu miało
O! widać drewniane powały, to było zamiast sufitów. Dom był jeszcze kryty strzechą.
Zanim zrobiłam zdjęcie, jeszcze zbiegła po buty, aby na zdjęciu nie być w kapciach.
Ta kołyska nadal jest u nas w domu.
Na moje przyjście, założyła strój krakowski i powitała mnie wierszem.