Ta już ma dziś troje dzieci
To była okazja do tego, aby poznać ludzi, z którymi na co dzień pracuję.
To było dla mnie wyzwanie. Taki pretekst, aby się sprawdzić, aby pokonać nieśmiałość.
Najkrótsze spotkanie trwało godzinę. A zdarzało się, że spędziliśmy razem pół dnia.
Komuś się powodziło, taki rowerek!
Miał takie zarąbiste włosy. Wszystkie się w nim kochały.
To prawdziwa gozdowska chałupa.
Ja prosto od sprzątania i tak mam do zdjęcia? Wtedy nas więcej było.
To jest misiek Kuba. Znalazłem go niedawno na strychu.
Przyszłam do znajomych, a ostatecznie wylądowałem u osób, których nigdy wcześniej nie spotkałam.