Na poczcie jest bezwzględny zakaz robienia zdjęć, trzeba mieć zgodę naczelnika, musiała to zrobić z zaskoczenia.
To była niedziela. Gdy przyszłam, ta pani czekała z rosołem na córkę.
Zrobcie, zróbcie… Aby na pokolenia zostało.
Postanowiłem, że będę fotografował mieszkańców miejscowości, do której niedawno się przeprowadziłem.
Tego domu już nie ma
Godzinę czekałam na babcię zanim się przyszykowała.
Zanim zrobiłam zdjęcie, jeszcze zbiegła po buty, aby na zdjęciu nie być w kapciach.
A to przecież nasz dom! I ta stara grusza, i rowery, studnia… I nawet majtki się twoje suszą!
To była okazja, aby spotkać się z tymi, których znam, ale mam dla nich mało czasu oraz z tymi, których nie znałam, a teraz chcę do nich wracać.
Dobrze, że nie przyjechałam samochodem – razem piłyśmy „babskie” nalewki.